Dziennik jezdzca: dlaczego odpuscilem oplacalny projekt
Wczoraj zamknąłem temat, który mał dobry budżet i szybki termin.
Na papierze wszystko się zgadzało. Problem był gdzie indziej: ten projekt wymagał stałej gotowości i życia w trybie pożaru przez kilka miesięcy.
Co mnie zatrzymało
Przez dwa dni próbuwałem to racjonalizować.
“To tylko chwila”. “Potem odpocznę”. “Szkoda pieniędzy”.
Znam ten schemat. Za każdym razem koszt jest ten sam: sen, koncentracja, relacje i jakość decyzji.
Decyzja
Odmówiłem.
Bez dramatyzmu. Bez palenia mostów. Z prostym komunikatem: zakres i model pracy są nie do pogodzenia z moim sposobem działania.
Co zostało po tej decyzji
- mniej pieniędzy teraz,
- więcej przestrzeni na rzeczy, które budują mnie długoterminowo,
- spokojna głowa zamiast permanentnego alarmu.
To nie był ruch efektowny. To był ruch zgodny z osią.
Czasem tak wygląda jazda na tygrysie: nie galop, tylko odmowa wejścia na tor, który kończy się utrata siebie.